sobota, 3 września 2016

Lot nad kukułczym gniazdem część I

Misja klinika rozpoczyna się 3 października, a potrwa 4-8 tygodni. Jeszcze przede mną miesiąc czasu na doprowadzenie wszystkich spraw do końca, aby w szpitalu skupić się tylko na sobie i na leczeniu i zaprzątać sobie głowy chociażby czymś takim, jak "studia". Właśnie będzie trzeba ech...poinformować wykładowców, że przebywam tymczasowo w szpitalu, a nie dezerteruję z zajęć. A po powrocie pomacham im przed nosem zwolnieniem z kliniki. Oby nikt z nich nie marudził i nie robił mi pod górkę z powodu mojej kilkutygodniowej nieobecności. Jakoś to przeboleją. 

Boję się tego pobytu, ale robię dobrą minę do całej zaistniałej sytuacji. Idę tam dobrowolnie, mogłam lekarzowi odmówić (tiiaa,,,w sumie to nie jestem tego taka pewna), ale czas zrobić coś dla własnego samopoczucia i chorej głowy. Bo jak na razie mój układ nerwowy pokazuje mi środkowy palec i śmieje się szyderczą ze wszystkich prób mojego leczenia. Na skierowaniu do szpitala lekarz zawarł adnotację, że mój chad ma postać lekooporną i nie reaguje pozytywnie na wszelkie próby terapii i farmakologii. Nic, zera, nula uparty i nie do ujarzmienia. Godzę się na wszystkie warunki, ponieważ pragnę zaznać trochę normalności. Moja najdłuższa remisja trwała dwa miesiące. Może teraz się ud osiągnąć dłuższy okres, np. dwa lata? 

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Papierek

Byłam dzisiaj u lekarza. Cóż, dostałam skierowanie do kliniki psychiatrii. Mam mętlik i niezaprzeczalny chaos w głowie.

To nie ja, to nie moje życie. 

piątek, 26 sierpnia 2016

Trzy ćwierci od śmierci

Chyba czeka mnie pierwszy pobyt w klinice. Nie jest ze mną najlepiej. Ciągle się zmagam z silnymi myślami samobójczymi, co bardzo niepokoi mojego lekarza, stąd też zaproponował mi pobyt na oddziale. Więcej szczegółów poznam na najbliższej, poniedziałkowej wizycie, także będę informować na bieżąco.
Nie mogę spać po nocach, bo głowę mi rozsadzają pragnienia suicydalne. Chciałabym się zabić, nie marzę o niczym bardziej, jak o wiecznym pogrożeniu się we śnie. Położyć się i nigdy już więcej nie wstać. Odeszłabym z tego świata, spełniając kilka ostatnich zachcianek . Poszłabym na dobry obiad i lody o smaku słonego karmelu. Obejrzałabym film w kinie. Pomalowałabym paznokcie. Po raz ostatni przeczytałabym ulubioną książkę. Posłuchałabym Joy Division i The Cure i potańczyłabym w rytm dźwięków muzyki. Wzięłabym ostatni łyk wina. Wybrałabym się na długi spacer po mieście. Wstałabym rano, aby zobaczyć wschód słońca. Przytuliłabym twarz do trawy, aby poczuć jej zapach. Umalowałabym się, ubrała i łyknęła kilka tuzinów kolorowych tabletek, aby zasnąć na zawsze.

Depresja mnie niszczy.